Karolina dzielnie pomagała w wycinaniu ciastek i rzucaniu ich na blachę
pierwsza partia przypalona, co jednak nie stanowiło problemu w konsumpcji ;)
druga partia w części niedopieczona :/
część wyszła całkiem ok
Wieczorem zostały tylko te b. mocno przypalone, rano nie było już ani jednego - Tata P. pożarł, ku wielkiej rozpaczy córki :]
Super foteczki! Szkoda, że bez Mamy...
OdpowiedzUsuń