Helloł, to ja Karolina Waleria :*

Przyszłam na świat w słoneczny dzień, podtrzymując tradycję rodzinną - Mama A. i dziadek T urodzili się w tym samym szpitalu co Ja :)

10 punktów, 54 cm, 3280 g - całkiem ok, prawda?


niedziela, 3 stycznia 2010

Mama A. i jej zmodyfikowane ciasto marchewkowe Uli



1 szkl. oleju
0,5 - 0,75 szkl. cukru
1 i 2/3 szkl. mąki
3 jaja
2 szkl. startej marchewki
1,5 łyżeczki cynamonu
1,5 łyżeczki kakao (ciemne)
3 łyżeczki proszku do pieczenia
kilka kropli olejku migdałowego
łyżeczka cukru waniliowego
śliwki kalifornijskie całe, a tak ze 3 garści (w oryginale są orzechy włoskie)

Olej, cukier wyrabiamy w robocie aż do rozpuszczenia się cukru, potem ciągle mieszając dodajemy 3 jajka. Następnie mieszając: proszek, kakao, cynamon, olejek migdałowy, cukier waniliowy. Zmieniamy w robocie uchwyt na ten do mieszania ciasta, dodajemy mąkę, jak się dobrze wyrobi, dorzucamy marchewkę i na koniec śliwki. Wlewamy do formy typu keksówka (uprzednio nasmarowanej tłuszczem i obsypanej bułką tartą). Wstawiamy do nagrzanego piecyka temp. 200 - 180 °C na 40 minut. Obserwujemy ciasto i sprawdzamy patyczkiem. Moje piekło się w sumie 50 minut i dochodziło przez następne 10-15 min., w wyłączonym piecyku. Cóż ekspertem w tych sprawach nie jestem, ciasto jednak wyszło pycha :)))

Smacznego!




 

 




2 komentarze: